poniedziałek, 18 lipca 2016

REKOLEKCJE W SOPOCIE



Wejście w relację z TYM DRUGIM to zawsze wydarzenie wyjątkowe.
To takie dotknięcie INNEGO świata.
Świata innych wrażeń, emocji. INNEJ HISTORII ŻYCIA.
Bogactwa i słabości, które ostatecznie też są... bogactwem.

To wyjście KU DRUGIEMU jest szansą dla Ciebie, dla każdej z nas,
na rozwój, wzrost, który jednak często przychodzi poprzez zmaganie.

Pierwszym, który zawsze wychodzi ku człowiekowi z zaproszeniem do bliskości i wyjątkowej przyjaźni jest Bóg.

Od Niego wszyscy uczymy się kochać.

W Nim odnajdujemy najdoskonalszy wzór, jak budować świat relacji:
jak je przeżywać, porządkować, czynić coraz piękniejszymi.


Rekolekcje, na które Cię zapraszam to czas spojrzenia na świat Twoich relacji z innymi ludźmi.
Tymi bliskimi i dalszymi.

Relacjom  pięknym.
I trudnym także.


Wszystko przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.


Ale te rekolekcje to, przede wszystkim, zaproszenie Jezusa skierowane prosto do Twojego serca, by zbudować bliską relację najpierw z Nim samym.
On bardzo czeka.

W jaki sposób to zrobić?
Sama zobacz.


 

Serdecznie zapraszam!!


2 - 4. września 2016
Sopot, ul. Jana z Kolna  17



Więcej informacji w zakładce Dni skupienia w Sopocie




środa, 6 lipca 2016

"Miłość, która uzdrawia" - kilka wspomnień po rekolekcjach w Łodzi


Lipcowe rekolekcje powołaniowe dla dziewcząt 16+ dobiegły końca. Wzięło w nich udział 15 uczestniczek z różnych części Polski: z Bielska Podlaskiego, z Lublina, z Łukowa, z okolic Olsztyna, z Warszawy, z Gdańska, ze Starogardu, z Łodzi i okolic. Rekolekcje miały na celu przybliżenie różnych powołań w Kościele oraz podejmowały tematy miłosierdzia, ufności, zawierzenia przedstawione na podstawie życia św. Teresy z Lisieux. W programie został uwzględniony czas na spacer oraz na zwiedzanie Muzeum Sł. B. o. Anzelma Gądka (Założyciela Zgromadzenia).




"Modlić się, to nie znaczy wiele mówić, ale wiele kochać".

św. Teresa od Dzieciątka Jezus





Zamiast podsumowania publikujemy bardzo wymowne świadectwa uczestniczek:

„Rekolekcje dały mi czas do indywidualnej rozmowy z Bogiem, pogłębienia więzi z Nim przez modlitwę, czytanie i rozważanie Słowa Bożego. Czas ten pozwolił mi lepiej poznać samą siebie i swoje potrzeby. Pokazał mi co muszę w sobie rozwijać, a co starać się zmienić na lepsze. Będę się starała pielęgnować zmiany jakie we mnie zaszły. Postanowiłam, że będę więcej czasu poświęcała na szczerą modlitwę i rozmowę z Bogiem w mym sercu. Rekolekcje pokazały mi, że można rozmawiać z Bogiem bez względu na to, jacy jesteśmy, ile mamy lat i ile grzechów nosimy w sobie. Bóg nas kocha i chce dla nas jak najlepiej. Jedyne co wystarczy zrobić to otworzyć się na Niego i powierzyć Mu swoje życie. Bóg ukazał mi jaką drogą mam podążać. Pomógł mi odnaleźć swoje powołanie”.
Maria


„Rekolekcje były dla mnie czasem pustyni i wyciszenia, oddalenia się i zdystansowania od codziennego, szybkiego życia (w biegu…). Mogłam zostawić nareszcie to, co jest mniej ważne i zwrócić swój wzrok na to, co najważniejsze – na Jezusa. Pan pokazał mi, że daje mi dużo wolności i że nie wymaga ode mnie czegoś, co przerasta moje siły. Zachęcił mnie do zaufania Mu i zawierzenia. Pokazał mi też kilka cennych „uwag” co do moich relacji, powiedział do czego bardziej się zdystansować a w co bardziej zaangażować, czyli pomógł w ustawieniu priorytetów w życiu. Cieszę się także, że wreszcie po wielu latach odczułam pragnienie przyjęcia szkaplerza karmelitańskiego. Duże wrażenie zrobiło na mnie świadectwo małżeństwa – ich wzajemnej szczerości. Dało mi to dużo do myślenia i sporo światła jeśli chodzi o moje tworzenie relacji z ludźmi i z Panem Bogiem. Cieszę się, że na rekolekcjach była możliwość wysłuchania świadectw kilku rodzajów powołania, gdyż to wskazuje na pozostawienie uczestniczkom rekolekcji dużej wolności i chęci prawdziwej pomocy w rozeznawaniu”.

Dominika


„Czas spędzony na rekolekcjach sprawił, że mogłam przebywać z Bogiem bardzo blisko, co sprawia wiele radości. Dzielenie z Nim codzienności w modlitwie, adoracji, zwykłe przebywanie czy po prostu patrzenie na Niego umocniło mnie, choć nie zawsze mogłam wysiedzieć na modlitwach, a moje myśli krążyły wokół innych spraw. Pomimo tych trudności wiem, że nie należy się poddawać. Uwielbiam proste przebywanie z Jezusem w zwykłej rozmowie, w której mogę dzielić się swoim życiem, problemami, upadkami czy zwycięstwami nad pokusami. Pan Bóg w jakiś sposób przez ten czas pomógł i pomaga mojej duszy w walce ze skrupułami. Nauczyłam się kochać Boga i nie patrzeć już tylko na grzechy. Zauważyłam, że teraz trochę łatwiej mi nie zwracać uwagi na szczegóły, a bardziej skupić się na chwilach, kiedy mogę powiedzieć, że Go kocham i też doświadczyć Jego miłości, cieszyć się z każdej przyjętej Komunii świętej. Nie jest łatwo, bo to wraca i pewnie będzie, ale z Bogiem nie ma nic niemożliwego. Bardzo podobało mi się, kiedy siostry dzieliły się swoimi przemyśleniami o Bogu. Mówiły tak o Nim, że się Go jeszcze bardziej pragnęło kochać i poznawać. Kiedy spotkałam się z dziewicą konsekrowaną pojawiło mi się w sercu pragnienie oddania się Bogu w całości, ale tak naprawdę; i to nie w małżeństwie. Jeszcze nie wiem do końca, w którym powołaniu będę się realizować, ale wierzę, że Bóg mnie poprowadzi na właściwą drogę. Jedyne co mogę zrobić to oddać to Jemu, ponieważ sama nie wiem już nic. W każdym z powołań jest coś pięknego, ale i coś trudnego. Zobaczymy jak Bóg poprowadzi, ale wiem, że najlepiej i najpiękniej. Siostry, z którymi miałam okazję się spotkać są niesamowite. Dają tyle radości od siebie i dobra – to jest coś pięknego! Rozmowy z nimi bardzo mi pomogły i za to z całego serca im dziękuję! Również dzięki nim zobaczyłam, że sama mogłabym się odnaleźć w powołaniu zakonnym”.
Karina
„Bardzo ważne było dla mnie samo obserwowanie życia codzienności Sióstr, dostrzeganie jakby w międzyczasie jaki charyzmat ma ich życie. Był to dla mnie dobry czas na myślenie nad moim powołaniem, na słuchanie własnego serca. Bardzo mi pomogła rozmowa z s. Mariam na temat mojego powołania i tego, co przeżywam w sercu. Pan mnie umocnił w tym jak odczytuję moje powołanie, dalej pokazywał mi, że to dobry kierunek. Poprzez rozmowę z s. Mariam podpowiedział mi co mam robić dalej. Pan pozwalał mi doświadczać pokoju i radości z Jego obecności. Moje pragnienia w sercu stają się coraz wyraźniejsze i coraz łatwiej jest mi je odczytywać. Z takich konkretnych sytuacji:
- ucieszyło mnie to krótkie świadectwo, które ksiądz prowadzący przeczytał na koniec Mszy. Część tego, co powiedział było bliskie temu, co przezywam lub czego pragnę. Cieszyłam się, że ktoś ma tak jak ja. 
- ucieszyły mnie słowa, które powiedziała pani Malwina (były one też podobne do tego co wcześniej w rozmowie powiedziała mi s. Mariam, i które też powiedziała s. Bogusława na spotkaniu grupowym): to, że ktoś ma coś w sercu nieuzdrowione, to, że wyniósł z domu pewne rany, przez które pewne powołanie mogłoby wydawać się ucieczką, nie oznacza, że nie jest do tej właśnie drogi i tak powoływany. Konkretnie – mam pewne słabości/rany związane z relacją z ojcem i myślałam, że może zakon byłby ucieczką od relacji damsko-męskiej, od założenia rodziny. Okazuje się jednak, że te moje jeszcze nieuzdrowione miejsca, nie wykluczają powołania zakonnego i nie muszę się o to bać. Nie muszę też nikomu udowadniać przez zakładanie rodziny, że wszystko jest ze mną dobrze, że potrafię, tak jak to powiedziała p. Malwina. (Oczywiście nie mówię, że uzdrowienie jest niepotrzebne, to jasne).
- ucieszyło mnie też to, co powiedziała s. Mariam, że samo głębokie pragnienie pełnienia woli Bożej sprawia, że to co robię jest zgodne z Jego wolą. Umocniłam się też w tym, że chcę szukać wolności w wierze, coraz bardziej”.
                                                                                                                                                  Agnieszka



"Moim powołaniem jest MIŁOŚĆ".

św. Teresa od Dzieciątka Jezus