poniedziałek, 1 lutego 2016

Kilka myśli o powołaniu na Dzień Życia Konsekrowanego...


Bóg nieustannie zadaje nam miłość, która jest w nas ryzykiem (por. K. Wojtyła, Promieniowanie ojcostwa).
Więc jeśli kochasz – podjęcie ryzyka staje się niejako koniecznością.
Nie można inaczej.
 
Trzeba dać życie za życie.
Miłość za miłość.
Wszystko za wszystko.

Ryzyko jest wpisane w odpowiedź na powołanie.
Nigdy nie wiesz, dokąd i jakimi drogami poprowadzi Cię Ten, który woła…

Stawka jest zawsze duża.

W zamian On daje samego siebie.

I składa obietnice.
Bardzo konkretne, realne.
Wierne do końca.
Będzie z Tobą po wszystkie dni, aż do skończenia świata (por. Mt 28, 20)
i choćby wszyscy o Tobie zapomnieli, On nie zapomni nigdy, 
bo niezatartym śladem na własnych dłoniach Cię wyrył... (por. Iz 49, 15-16).

Taki jest Jezus.
I taka jest Jego miłość.

Czy warto zaryzykować?
Warto.

Co prawda, nigdy nie wiesz, ile trzeba będzie dać, ile stracić z siebie i tego, co uważasz za swoje…
Ale jeśli nie zaryzykujesz, nigdy nie doświadczysz, jak wiele możesz otrzymać.
Że zawsze więcej… 
Nadobficie.

Tak, czasem się zmęczysz przez Niego  i będzie się wydawało, że już dalej nie dasz rady pójść.
I będzie trudno.
Samotność i niezrozumienie są także wpisane w tę drogę...

Ale pośród tego obecne jest szczęście, napełnione po brzegi paradoksami wpisanymi w intymną historię miłości jaką jest droga powołania.

Pan wciąż woła i szuka umiłowanych, wytrwałych sług Swego królestwa.
Już tutaj. Teraz.

Słyszysz?


linia frontu przebiega
przez środek serca

tam toczy się prawdziwa walka
o ostateczne podobieństwo do Ojca

wolność z poddaństwem wciąż toczy bój
by serce mieć dziecka a nie niewolnika
i nie chodzić już do studni co żywej wody nie daje
a pozornie tylko pragnienie gasi

im więcej pijesz tym bardziej pragniesz
i tęsknisz za źródłem żywym
co ugasi tęsknotę i zaspokoi głód
którego tutaj nic nie zasyci

bo Tobą nie jest




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz